Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

September 19 2019

Carmabelle

September 14 2019

Carmabelle
5201 642a 500
Reposted fromautumn-feeling autumn-feeling viajustmine justmine

September 13 2019

Carmabelle

"Ja nie pomagam żonie!

Po południu wpadł do nas przyjaciel. Przy kawie gadaliśmy o życiu, codziennych sprawach. W pewnej chwili powiedziałem: "Poczekaj chwilkę, pozmywam tylko i zaraz wracam." Popatrzył na mnie jakbym co najmniej oznajmił, że idę budować rakietę kosmiczną. Odpowiedział z mieszanką zaskoczenia i podziwu: „To fajnie, że pomagasz żonie. Ja swojej nie pomagam, bo jak to robię, to ona nie wykazuje żadnej wdzięczności, np. w zeszłym tygodniu umyłem podłogę i nawet nie usłyszałem dziękuję."

Usiadłem z powrotem i wyjaśniłem mu, że ja nie „pomagam” żonie, bo moja żona nie potrzebuje pomocnika – potrzebuje partnera. To nie jest kwestia pomagania, bo mamy podział obowiązków. Mieszkamy razem w domu, więc to oczywiste, że sprzątam ten dom, bo też go brudzę.

Ja nie pomagam mojej żonie w kuchni, bo ja również muszę jeść, więc muszę też gotować.

Ja nie pomagam mojej żonie zmywać naczyń – robię to, bo ja też używam talerzy, szklanek i widelców.

Nie pomagam żonie przy dzieciach, bo to też moje dzieci i to mój ojcowski obowiązek.

Nie pomagam żonie w praniu, wieszaniu czy składaniu ubrań – robię to, bo to także ubrania moje i moich dzieci.

Ja nie jestem „pomocą” w domu, jestem jego częścią. A jeśli chodzi o wdzięczność i podziękowania, to zapytałem przyjaciela, kiedy ostatni raz podziękował swojej żonie, kiedy skończyła sprzątać dom, zajmować się praniem, zmieniać pościel, kąpać dzieci, gotować, zajmować się całą resztą…

Czy ty jej podziękowałeś tak naprawdę, coś w stylu: „Super, Kochanie! Jesteś fantastyczna!”?

Ta historia wydaje Ci się absurdalna? Dziwna? Czemu oczekujesz nagród i pochwał, kiedy raz w życiu zdarzy Ci się umyć podłogę? Zastanawiałeś się nad tym, przyjacielu? Może dlatego, że nasza kultura jest nadal maczystowska i wierzymy w to, że zajmowanie się domem jest obowiązkiem kobiety, a facet nie musi kiwać palcem. Podziękuj swojej żonie, tak jak byś chciał, żeby Tobie podziękowano. Rusz się, zachowuj jak prawdziwy partner, a nie jak gość, który przychodzi tylko zjeść, spać, wykąpać się i zaspokoić potrzeby seksualne… Poczuj się u siebie, jak w domu. W swoim domu!

Prawdziwa zmiana w naszym społeczeństwie zaczyna się w naszych domach, gdzie uczymy nasze córki i synów poczucia wspólnoty."

— źródło : Stowarzyszenie Kongres Kobiet
Reposted fromthesmajl thesmajl viarzzkropka rzzkropka

September 10 2019

Carmabelle
6601 68bd
Reposted frompchamtensyf pchamtensyf viaelinela elinela

September 03 2019

Carmabelle
1357 7390 500
szkoda tylko, że dalej nic z tego nie będzie. ale sie cieszę, bardzo się cieszę.
Reposted fromblackismycolour blackismycolour vianiskowo niskowo
Carmabelle

Sekret 5

Kobieta widzi, że zachowuje się jak kretynka, ale nie jest w stanie z tym nic zrobić

Spogląda na siebie z góry i nie jest w stanie uwierzyć: naprawdę ta wrzeszcząca, historyczna wariatka to ja? Przecież zachowuję się jak debilka. Mogłabym to załatwić na spokojnie, przypierdalam się o jakieś bzdety.

I robi awanturę dalej.

— Piotr C. siedzi w mojej głowie.
Reposted frommakemewannadie makemewannadie viaimitacje imitacje

September 02 2019

Carmabelle
2488 b840 500
Reposted fromzciach zciach viakoskoss koskoss
Carmabelle
4816 7a12 500
Reposted fromagatiszka agatiszka viamyszkaminnie myszkaminnie
Carmabelle
Brawa dla tych, którzy mają odwagę powiedzieć: 
„Porozmawiajmy, bo nie chcę Cię stracić”.
— "Weź mnie. Tu i teraz."
To, co rodzice nazywają wychowaniem, nie przynosi żadnego efektu wychowawczego. Ich słowa wpadają dzieciom jednym uchem, a wypadają drugim. Wychowanie dzieci dokonuje się, jeśli można tak powiedzieć, między wierszami. Jak dzieci uczą się radzić sobie z konfliktami? No właśnie, obserwują, jak dorośli to robią. Nic nie pomogą napomnienia, że należy ze sobą rozmawiać grzecznie, skoro oni sami obrzucają się wyzwiskami. Dzieci nie robią tego, co im mówimy, one robią to, co my robimy.
— Jesper Juul
Reposted fromkonrad konrad viamyszkaminnie myszkaminnie

August 29 2019

Carmabelle
Brawa dla tych, którzy mają odwagę powiedzieć: 
„Porozmawiajmy, bo nie chcę Cię stracić”.
— "Weź mnie. Tu i teraz."
Reposted fromMsChocolate MsChocolate vialaparisienne laparisienne

August 17 2019

Carmabelle
Znaleźć człowieka, z którym można porozmawiać nie wysłuchując banałów, konowałów, idiotyzmów cwaniackich, łgarstw, fałszywych zapewnień, tanich sprośności lub specjalistycznych bełkotów "fachowca", dla którego branżowe wykształcenie plus umiejętność trzymania widelca jest całą jego kulturą, kogoś bez płaskostopia mózgowego i bez lizusowskiej mentalności - to znaleźć skarb.

— Waldemar Łysiak
Reposted fromMaryiczary Maryiczary viaatlantyda atlantyda
Carmabelle
A przyjaźń między kobietą i mężczyzną jest możliwa? Nie mam oczywiście na myśli żony… 

- Nie skrzywdziłbym swojej żony, kultywując znajomość czy przyjaźń z jakąś moją koleżanką, wiedząc, że żona czułaby się z tym niepewnie. Po prostu są rzeczy mniej i bardziej ważne. Skoro ożeniłem się z tą kobietą, to jest ona dla mnie najważniejsza. Tyle. 
— fragment wywiadu z Mirosławem Baką; “Zwierciadło” grudzień 2013
Reposted fromte-quiero te-quiero viaatlantyda atlantyda
Carmabelle

'Coś mam w środku spierdolone. Na amen.'

Reposted fromatlantyda atlantyda
Carmabelle
Chaosamok. Rozpierdolstruktur. 
— Żulczyk
Reposted fromatlantyda atlantyda
Carmabelle

Znaleźć człowieka, z którym można porozmawiać nie wysłuchując banałów, konowałów, idiotyzmów cwaniackich, łgarstw, fałszywych zapewnień, tanich sprośności lub specjalistycznych bełkotów "fachowca”, dla którego branżowe wykształcenie plus umiejętność trzymania widelca jest całą jego kulturą, kogoś bez płaskostopia mózgowego i bez lizusowskiej mentalności - to znaleźć skarb.

— - Waldemar Łysiak
Reposted fromDeliriaVisionary DeliriaVisionary
Carmabelle

Najbardziej podnieca mózg.

A w zasadzie to umiejętność korzystania z niego. Bo co z tego, że facet wygląda jak gwiazdor filmowy, skoro co chwila rąbie tak idiotycznym tekstem, że nie dasz rady się śmiać, a jedyne na co masz ochotę to płakać. Nad sobą, że Ci się przytrafił taki idiota. Zdarzyło mi się być w takich sytuacjach, wiele razy byłam również świadkiem, o jeszcze większej liczbie słyszałam.

Nie ma nic gorszego, niż facet nie używający mózgu.

Ale nie ma też niczego lepszego od faceta, który z tego organu korzysta jak należy.

Jestem zachwycona, kiedy poznaję mężczyznę który posiadł ten tajemny dar. Tak, tak tajemny – bo przez wielu wciąż nieodkryty. Jestem w siódmym niebie, kiedy łapiemy w lot własne dowcipy, kiedy rozmowa się klei tak, że możemy przegadać całą noc, kiedy mamy podobne zainteresowania (choć to nie definiuje niczego, ale jest miłym dodatkiem), kiedy wzajemnie stymulujemy się intelektualnie, potrafimy się z jednakowym zaangażowaniem wkręcić w jakąś dyskusję. I jeszcze wtedy, kiedy potrafimy otworzyć się na rację drugiej osoby, polemizować bez wściekania się na siebie, bez obrażania się.

Rzadko kiedy udaje mi się z kimś mieć tak ogromną przyjemność. Intelektualną, ale sprawiającą, że po takiej rozmowie, spotkaniu, czuję się spełniona. Czuję, że mam naprawdę zmęczoną, ale szczęśliwą głowę. Że znowu, po długim okresie abstynencji, udało mi się osiągnąć ten stan który tak bardzo lubię.
Reposted fromDeliriaVisionary DeliriaVisionary
Carmabelle
Chciałabym mieć męża. 11 lat spędziłam u boku mężczyzn niegotowych. Zastanawiających się. Spędzających ze mną miło czas, ale opowiadających mi o priorytecie wolności w swoim życiu, nie chcących nawet poruszać innych tematów. A ja miałam 23 lata i wydawało mi się, że to trochę nieważne czego ja chcę, że prawdziwa fajna laska powinna być wyluzowana, nie chcieć stałego związku, zgadzać się na wszystko co zaproponuje jej partner w łóżku, chodzić na striptiz i umieć nie narzekać, czyli zająć się sobą, kiedy on mówi "w życiu mężczyzny jest taki moment, kiedy należy wyruszyć w samodzielny rejs". Cicho w głowie pisałam "chcę mieć dom". Chciałam razem robić remont i kupować choinkę. Po 11 latach zostałam sama w pustym domu z refleksją, że przecież kurwa mać, moi znajomi biorą śluby i to ci których znałam przez ten czas. Patrzyłam w ciemny sufit i myślałam sobie "o co ci kurwa chodzi". I zrozumiałam. Chodzi mi o bycie z kimś, kto się nie boi. Kiedy mówię "chcę męża" to mówię "z puli wszystkich mężczyzn wybieram nie tych, którzy boją się związku tylko tych, którzy doceniają to kim jestem i mówią nie szukam dalej, a kiedy będzie źle, to usiądę z tobą, a jak będzie trzeba wybulę 180 zeta na terapię par i będę w tym z tobą". To nie jest romantyczna wizja. Wiem, że nie każdy chce ją spełniać, tylko ja o tym nie mówiłam. Bo się bałam. Bo nie wypada. Bo w ogóle nie wypada, żeby kobieta chciała wziąć ślub i mówiła o tym wprost, bo to jest biała sukienka, wesele i zdjęcia. Oczywiście ja najchętniej wzięłabym ślub w dwie osoby w urzędzie stanu cywilnego, bo nie ma za mną tęsknoty za ceremonią, jest tęsknota za partnerem który wybiera mnie tak jak ja wybieram jego. Po 11 latach zdałam sobie sprawę z tego, że chcę kogoś, kto chce ze mną robić remont, mimo że ja bardzo tego remontu nie chcę, kto stwierdza "nie szukam dalej, jesteś najzabawniejsza i miła w dotyku". Nie potrzebuję do tego czekania AŻ ON TO ZROBI, w myśl tych wszystkich psychoewolucjonistycznych bredni, gdzie mężczyzna zdobywa, bo ma penisa i penetruje i przyzwyczajony jest do zdobywania. Widzę to jako wzajemny kontrakt dwóch osób, które lubią się ze sobą śmiać, lubią się dotykać, wiedzą że będą się kłocić, ale ta kłótnia to nie bitwa o Iwo jimę, tylko regulacja przez kryzys. Ale na samym końcu musi być pewność. Obydwie strony muszą chcieć tego. "Mam tę obrączkę bo chcę wszystkim powiedzieć, że już nie szukam. Tak długo aż obydwojgu nam będzie zależało na nas i obydwie strony będą chciały pertaktować szczerze o tym co się dzieje, tak długo jesteśmy mężem i żoną. Tak długo jak będę chciała czuć smak jego spermy na języku, tak długo jak po wyjeździe nie będę mogła przestać go słuchać kiedy opowiada, tak długo kiedy będzie moim przyjacielem. Odpowiedzialni osobno za coś co jest nami razem". Ponieważ 4 lata temu zdałam sobie sprawę z tego, że mimo że bardzo źle znoszę mieszkanie z kimś, że zawsze ten sam problem: nie umiem "zadbać o swoje potrzeby" jak piszą w Wysokich Obcasach, czyli nie umiem wystękać "yyy wiesz co jest mi smutno że tak robisz i jakby rób co chcesz, wiem że jesteśmy oddzielnymi planetami czy chuj po prostu osobami", że mimo że moja strategia dbania o potrzeby polega na zaczynaniu zdania od "yy bo ja jestem zjebana" (bo jednak jestem, bo bycie dzieckiem nadużywanym w dzieciństwie powoduje, że jesteś obrośnięty bąblami i siniakami, które lubią pękać w najmniej oczekiwanych momentach, i nie jest to piękny widok) że mimo że czasem naprawdę tak myślę, niech mnie nikt nie dotyka, jestem Mechaniczną Małgorzatą, proszę przestać, nic mnie nie boli i nigdy mi na nikim nie zależy. Więc te 4 lata temu zdałam sobie sprawę z tego, że to kłamstwo. Że chcę mieć ulubioną osobę i razem z nią poznawać świat. Iść obok niej, a ona niech obok mnie idzie. Jako oddzielne osoby, które idą obok i razem, które są na tyle dorosłe, że potrafią szczerze ze sobą rozmawiać o rzeczach najtrudniejszych do przyznania się. I chcę mówić o niej "mój mąż", ponieważ wierzę że ten termin można zastąpić czymś innym, że "żona" może być osobą rysującą na asfalcie, a mąż może nie myśleć poważnie o nieruchomościach tylko rysować komiksy. Jak Bóg mi miły, nie ustanę w tym. Śmieją się ze mnie kiedy to mówię, a potem słyszę inne kobiety, które też tego chcą. Nie każdy potrafi na trzeźwo o czwartej trzydzieści co miesiąc śpiewać Davida Guettę nad Wisłą, zastanawiać się nad ulubionymi słowami i płakać co 45 minut.
— Małgorzata Halber
Carmabelle

Zaufanie rośnie wzraz z czasem i wzrostem intymności, która w terminologii Stenberga oznacza bliskość, zrozumienie i wzajemne poznanie. Im bliżej jesteśmy ze sobą, im więcej mamy wspólnych spraw i sekretów, tym bardziej podobnie odczuwamy, tym większym zaufaniem darzymy drugą osobę. Tak wygląda naturalny proces. Reszta to komedie romantyczne i wyjątki.

Dlatego śmieję się, gdy ktoś w pierwszych trzech miesiącach związku chce wyjść sam na imprezę i dziwi się, że jego dziewczyna się martwi. Na jakiej podstawie mamy zaufać osobie, która jeszcze nigdy nie została wystawiona na próbę? Która jeszcze nigdy nie dowiodła, że jest godna zaufania? 

Nie chcę, by ktoś ufał mi w ciemno. Nie chcę też, by przekonywał mnie, że zdążył mnie pokochać po tygodniu spotkań. Nie chcę sobie niczego wmawiać i nie chcę, by ktoś przede mną udawał tylko po to, by mówić mi to, co – jak sądzi – chcę usłyszeć.

http://kobietanakonkretach.pl/zagrajmy-jednej-druzynie
Carmabelle
Facet ma stymulować. Sprawiać, że się czerwienisz. Zapewniać rozrywkę intelektualną. Podkręcać atmosferę, nie zgadzać się z Tobą, rzucać Ci wyzwania. Ma słuchać uważnie i dać Ci się wypowiedzieć. Ma Cię rozśmieszać i sprawiać, żebyś czuła się ważna. 
— do zapamiętania
Reposted fromolewka olewka viaDeliriaVisionary DeliriaVisionary
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl